Hm. “Hello world” mi się podoba. Niech zostanie.
W zasadzie to było do przewidzenia. Wrzucanie na blogi wrzucaniem na blogi, ale to, że w końcu założę swojego, było pewne jak… Pewne było, no. Jak by nie było jestem dziewczęciem, które zawsze porzucało pamiętniki tak, by osoba, która powinna takowy pamiętnik znaleźć, znalazła go.
Cóż, do dziś się tego wstydzę, więc nie liczcie (o Wy, jakże zapewne liczni przyszli czytelnicy) na jakieś uzewnętrznianie moich problemów międzyludzko-niktmnieniekochających. Będą inne problemy. Albo i nie będzie problemów, we’ll see, czyż nie?
Ogólnie od października zmagam się z pokusą utworzenia bloga. W końcu doszłyśmy do kompromisu. Ja i pokusa znaczy. Jak się poczuję zbrukana to wykasuję, dżizus, jak to mówią, cóż prostszego?
Tak czy inaczej, założyłam tego… ech… bloga, nie bójmy się tego słowa
(boimy się, boimy…)
Więc założyłam go, bo nurtujący mnie temat, będący kolejnym argumentem pokusy (załóż bloga, załóż bloga, załóż załóż załóż bloga) wydał mi się odpowiednim na pierwszą notkę.
No bo wiecie, jakże liczni przyszli czytelnicy,parę blogów w swym życiu widziałam parę razy zaczynałam pisać pamiętnik i wiem jak to się robi, nie? Musi, po prostu musi być ta głupia notka “o mnie”. A myśmy ostatnio mieli o tożsamości.
Trzeba wam wiedzieć, o liczni czytelnicy, że jestem zagorzałą obrończynią kultury europejskiej i – o zgrozo – amerykańskiej. Znaczy, bez etnocentryzmu (HA! TRUDNE, ETNOLOGICZNE SŁOWO, PACZCIE NO JAKA JESTEM WYKSZTAŁCONA I ELOKWENTNA!). Ale denerwuje mnie to takie ciągłe płakanie nad tym jacy jesteśmy źliiiiiiiii, niedobrzy, spapkowani, zunifikowani, nastawieni na konsumpcję (to chyba powinno być w ogóle na pierwszym miejscu), myślący niesprawiedliwymi stereotypami i bezmyślni.
Tak czy inaczej ostatnio po tym, jak na zajęciach kazano nam dwadzieścia razy odpowiedzieć na pytanie “kim jestem “, udowodniono nam że to, co myśmy napisali to jest żadna tożsamość. Tożsamość na użytek ćwiczeń pojmowana była jako coś określającego całość człowieka, to co robił, robi, będzie robił, jak ma żyć, co mu wolno a co nie wolno. Z tym, że tożsamość jest przyjmowana naturalnie, bez oporów, taki model życia, nie?
Chciałabym podziękować mojemu zdrowemu rozsądkowi że nie napisałam w tych odpowiedziach żadnych poetyckich egzaltowanych bzdurek. Za to napisałam że “Swiat Zofii” nie należy do moich ulubionych książek. Bo nie należy (przyznam ze wstydem, że powinno się tu znaleźć “już”, gdyż kiedyś należał) a pytanie “Kim jestem” niezmiennie mi się z “Światem Zofii” kojarzy. No, może teraz zacznie z “Komórką”
KIM JESTES KIM JA JESTEM KIM JESTES KIM JA JESTEM KIM JESTES KIM JA JESTEM
AWARIA SYSTEMU
Taka mała dygresja. Cytacik taki. Nie związany zresztą z niczym, ale co z tego, podoba mi się. Wracając jednak do głównego toku, a przynajmniej do tego, co miałam na myśli mając zamiar napisać tą notkę, mój zdrowy rozsądek nie jest idealny i dałam się podpuścić, ano dałam. No bo postanowiłam odeprzeć kolejny zarzut przeciwko mojej kulturze. A nie przyszło mi do głowy, to znaczy przyszło ale później, że to nie jest zarzut.
Dlaczego zarzutem ma być to, że człowiek żyjący w naszej kulturze nie może objąć swojego życia jednym słowem? Że w jednym słowie nie może zawrzeć swoich poglądów, zajęć, chęci, nadziei, przeszłości i przyszłości, generalnie swojej całości? Czemu, do licha, ma to być złe? Dlatego, że słowo tożsamość jest nacechowane pozytywnie i “nie mieć tożsamości” kojarzy się z czymś złym?
Czy nie można się zastanowić i zauważyć, że brak tożsamości takiej, jaką widzieliśmy ją na zajęciach jest logicznym ciągiem dalszym nastawienia naszej kultury na jednostkę, szczęście jednostki, samorealizację jednostki, sprawiedliwość wobec jednostki i branie losu w swoje ręce? Brzmi to z amerykańska, tak, ale nasza i amerykańska kultura mają ze sobą jednak wiele wspólnego, bądź co bądź się “amerykanizujemy”, tak?
No. To by było na tyle. Możliwe, że wygląda na urwane w połowie, ale to jest to co chciałam powiedzieć. Możliwe, że jest przerost formy nad treścią, ale ja niestety cierpię na tę przypadłość. Przerostowość formy nad treścią znaczy.