Zawstydziłam się dzisiaj straszliwie.
Zawstydziłam się gdyż albowiem ponieważ niejaka Agnieszka wyraziła pogląd jakobym była autorką obrazka, który widać w nagłówku.
Spieszę więc powiedzieć, że jeśli chodzi o zdolności manualno-plastyczne, mam się za łamagę a to śliczne, urocze stworzenie na górze strony zostało stworzone przez Arthura Rackhama, człowieka, który rysował naprawdę przepiękne ilustracje do bajek dla dzieci i nie tylko. Zresztą, sami zobaczcie:
Powinnam była zaznaczyć to wcześniej, ale cóż, błądzić jest rzeczą ludzką.
Martuś, nie było moją intencją zawstydzenie Cię! Wybacz mi moją nieostrożność.

Śledząc w głowie Twoje esy floresy rysowane na (prawie) każdych zajęciach w zeszytach, nie nazwałabym Cię manualno-plastyczną łamagą.
A rysunki Rackhama, faktycznie, przepiękne.
Toż to potwarz! Ja wcale nie rysuję na zajęciach! Jestem wzorem, powtarzam, WZOREM pilności, więc jako taka siłą rzeczy nie mogę w trakcie rozwijania swych intelektualnych horyzontów zajmować się tak niegodnym procederem jak rysowanie, ahem, “esów floresów”.
Ale cieszę się, że Ci się podobają, choć chyba już obie się zgodzimy, że do Rackhama to im daaaaaa-aaaaleko.;)
[...] się. Dość potężnie. W każdym razie, nauczona bolesnymi doświadczeniami, o których niedawno pisałam śpieszę powiedzieć, że winą za to, co jest na górze można obarczać tylko mnie, bowiem ze [...]