Nie, serio panowie, możecie już przestać czytać, bo i tak, jak to mawiają moi bracia a ja za nimi, nie skumacie.
Życie prowadzi człowieka po różnych literackich ścieżkach – bo i jest tych ścieżek mnóstwo. Jacyś Strugaccy, jakieś lepsze i gorsze cykle fantasy, jakieś horrory, jakieś dziewiętnastowieczne kryminały, klasyki i hały, ta ostatnia para czasem w wersji wash&go, dwa w jednym. Romanse i thillery. Powieści historyczne. Dzienniki. Listy. Powieści przygodowe. Fantastyka i realizm. Przyjemne czytadła i, ahem, “ambitna literatura”.
Ale poza tym wszystkim, a nawet ponad tym wszystkim jest opoka. Skała, której nic nigdy nie ruszy. Czasem się o niej zapomina. Czasem myśli się, że się wyrosło. Ale tak naprawdę zawsze w końcu się wraca.
Wraca się do Małgorzaty Musierowiczi jej Jeżycjady. A Jeżycjada pozostaje na zawsze niezmienna, bezpieczna, pozytywna i pod każdym względem perfekcyjna.
Amen.
“Kiedy weszła Łusia, bardzo się ucieszył.
- Jak dobrze, że jesteś! – powiedział żarliwie. – Dzięki!
- Bardzo to miłe – odrzekła ona łaskawie. – Wszelako podziękowania należą się raczej rodzicom.”
M. Musierowicz “Sprężyna”
A mnie, jak byłem w podstawówce, bardzo podobała się “Ania z Zielonego Wzgórza”, o!
To niby dobrze, aczkolwiek muszę powiedzieć iż z pewnych względów przedstawiciele płci męskiej, którym podobała się “Ania z Zielonego Wzgórza” budzą we mnie niejaką nieufność.
Poza tym Ania Anią, ale Musierowiczowej nie czytałeś, prawda?
A żeś mi przypomniała! =) Co prawa czterech ostatnich osłon Jeżycjady nie czytałam (masz?:D), to odważę się zadać pytanie: która książka z tej serii jest Twoją ulubioną? Jest takowa…? :]
W tym momencie zdecydowanie ulubioną jest “Sprężyna”, którą skończyłam przed minutą. Traktuje o Łusi i Tygrysie. Łusia to córka Idy, ma dziesięć lat i jest absolutnie boska :]
Natomiast kiedy przeczytam jakiś inny tom pewnie on wybije się na pierwsze miejsce. One wszystkie są tak samo perfekcyjne, więc działa tu raczej kryterium świeżości
Mam ostatnie cztery, to znaczy mamusia ma, mogę wynegocjować pożyczenie
Będę wdzięczna za te negocjacje.
Charleene: Nie, Musierowiczowej nie czytałem. I nie zamierzam. Możesz być spokojna.
A zatem tytuł i twierdzenie, że panowie nie zakumają pozostają w mocy