Napisane przez: charleene | Wrzesień 30, 2009

This is the life

Ostatnio zwrócono mi uwagę (właściwie to Basia zwróciła mi uwagę), że trzymanie na blogu wpisu o sesji we wrześniu jest co najmniej nietaktowne wobec czytelników (nie będących kujonami, które zakańczają sesję w lipcu ;-) ). Wrzesień się co prawda kończy dziś, ale ponieważ zarówno ja jak i ona mamy jeszcze przed sobą łapanie pokemonów i pisanie esejów, postanowiłam coś zmienić.
Notka będzie co prawda żałośnie krótka – moja energia pisarska i nie tylko rozchodzi się ostatnio na sprawy zupełnie z tym blogiem niezwiązane, tym niemniej mam go w pamięci i zamierzam aktualizować od czasu do czasu. Ba, mam w szkicach kawałek tekstu o muzyce, nad którym kminię od… Czerwca? Tak, czerwca.
Wracając jednak (ha, ile znacie osób, które są w stanie polecieć w dygresję w trakcie siedmiu linijek?) do głównego wątku – bo jest taki w tej notce, nie myślcie, że nie – Barbara wylewając frustracje na temat mojego bloga na mój argument, że nie mam czasu na notki blogowe rzuciła tekst następujący (mniej więcej, słowo w słowo Wam nie powtórzę): “No to wrzuć cokolwiek, piosenkę Kazika, COKOLWIEK, byle nie to, ja tam wchodzę i czytam o sesji!”.
Więc piosenka będzie. Wakacyjna wybitnie.
Wakacji w tym roku miałam dwa tygodnie, które spędziłam w Rumunii – no, tydzień spędziłam w Rumunii, drugi w stopie. Nie miałam tam specjalnie kontaktu z cywilizacją albowiem głównie siedziałyśmy w górach, a że Rumuni się swoich gór boją panicznie i turystykę górską mają… Słabo rozwiniętą, to ludzi spotykałyśmy dość rzadko, jednak raz na jakiś czas odczuwałyśmy gwałtowną potrzebę docywilizowania się, pójścia na kawę za dziesięć lei, posiedzenia w kawiarni i podyskutowania na głębokie, intelektualne tematy (albo poczytania Zagadki Błękitnego Ekspresu, której, niestety, nie skończyłyśmy).
W miejscach cywilizowanych są, jak wiadomo radia. Moje przygody z rumuńską muzyką nie są może bardzo szerokim tematem (są jednakowoż barwne; wyobraźcie sobie rumuńskie przeróbki piosenek Queen), ale ich motywem przewodnim jest piosenka This is the life. Gdzie się nie ruszyłyśmy, prędzej czy później pojawiała się tam Amy Macdonald ze swoim, przesympatycznym zresztą kawałkiem. W stopach, w kawiarniach, w recepcji hostelu, w którym spędziłyśmy aż jedną noc, wszędzie.
Mało tego – gdy wróciłam i odkryłam, że mój ukochany dziadek, znany być może niektórym z Was z legend o Najlepszym Mistrzu Gry Jaki Chodził Po Ziemi albo o Człowieku, Który Prowadząc Cthulhu Sprawił, Że Byłam Sztywna Ze Strachu I Bałam Się Odejść Z Nim Od Stołu, zaczął blogowanie (linki macie po prawej, moi drodzy, znajdziecie go pod Dziadek Ciasteczkowy, a o innych legendach, które o nim opowiadam przeczytacie tu i tu), więc kiedy weszłam po powrocie z Rumunii na jego bloga, moim oczom ukazała się notka, która kończyła się właśnie tą piosenką.
Zatem przed Wami Amy Macdonald.


Odpowiedzi

  1. Pamiętasz, jak graliśmy w Cthulhu a potem ten domofon w kamienicy w Krakowie nas straszył? Byłem tam ostatnio, żeby znaleźć to miejsce i mimo, że trochę się zmieniło w okolicy, w końcu mi się udało.
    Swoją drogą, nie podejrzewałem Rumunów o nagrywanie coverów Queen. Tym bardziej dziwi, że nie popełnili coveru Amy Macdonald. Urocza jest ta piosenka (-:
    Dzięki za wszystkie epitety i tytuły, ale nie sądzę, żebym na nie kiedykolwiek zasłużył, na pewno zaś nie w ostatnim czasie.

  2. Jakże bym mogła zapomnieć? Śni mi się po nocach ten domofon. No i jest stałym elementem legendy o Człowieku, Który Prowadząc Cthulhu… i tak dalej. Opowiadałam o nim chyba milion razy ;-)
    I oczywiście, że nie zasłużyłeś na nie w ostatnim czasie, zdobywałeś je kiedy miałam piętnaście – szesnaście lat. Tym niemniej zdobyłeś, nikt mnie nigdy bardziej nie przestraszył, u nikogo na sesjach tak nie wyłam z radości i nikt będąc głupie dwa lata starszym ode mnie nie wykazał się takim cynizmem, żebym nazywała go Dziadkiem ;-)

  3. Notka specjalnie dla mnie!? W górę serca!

  4. Nie widzę co w tym takiego niesamowitego. Należy Ci się ;-)
    Ale nie myśl sobie, pozostajemy hetero ;-)

  5. O, fajnie, że “wróciłaś”.

    Piosenkę znam i lubię.

    Basia jest hetero?

  6. Dla mnie tak :P P
    A piosenka jest przeurocza i wciągająca. Właśnie się zastanawiam po ilu dniach słuchania bez przerwy mi się znudzi ;-)
    I cieszę się, że się cieszysz ;-)

  7. No nie! Amy Macdonald? “Kazika, COKOLWIEK, byle nie to”. :p

    (Zazdroszczę takie wyprawy)

  8. Blogosfera wita z powrotem. Już miałem pytać Mateusza, czy umarłaś. :)

  9. Oczywiście, że hetero :].

    A odnośnie słuchania piosenek bez przerwy… też czekam aż mi się znudzi:


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.