<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Charleene</title>
	<atom:link href="http://charleene.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://charleene.wordpress.com</link>
	<description>Sobie śpiewam a muzom</description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Jan 2012 14:23:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='charleene.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Charleene</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://charleene.wordpress.com/osd.xml" title="Charleene" />
	<atom:link rel='hub' href='http://charleene.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Back to the future</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2011/04/17/270/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2011/04/17/270/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2011 22:08:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=270</guid>
		<description><![CDATA[Facebook nie jest dobrym miejscem na kolekcjonowanie tych wszystkich przepięknych piosenek, które mi towarzyszą. Którymi się mnie perfidnie zaraża, chciałam powiedzieć. Giną i potem ciężko mi się do nich dokopać. Poza tym, myślałam o reaktywacji blogaska już od jakiegoś czasu (&#8222;jakiś czas&#8221; to w tym wypadku okolice premiery &#8222;Czarnego Łabędzia&#8221;), a teraz, wrzucając pewien kawałek [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=270&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Facebook nie jest dobrym miejscem na kolekcjonowanie tych wszystkich przepięknych piosenek, które mi towarzyszą. Którymi się mnie perfidnie zaraża, chciałam powiedzieć. Giną i potem ciężko mi się do nich dokopać.</p>
<p>Poza tym, myślałam o reaktywacji blogaska już od jakiegoś czasu (&#8222;jakiś czas&#8221; to w tym wypadku okolice premiery &#8222;Czarnego Łabędzia&#8221;), a teraz, wrzucając pewien kawałek na facebooka doszłam do wniosku, że oto nadszedł ten moment, w którym to jednak zrobię. Prawdopodobnie ma to coś wspólnego z tym, że jest prawie północ, a kawałek jest z tych, które podsuwają człowiekowi głupie pomysły. W obliczu braku możliwości urządzenia sobie jakiejś sensownej ucieczki od świata (ojtamojtam, możliwość zawsze jest, odwagi brakuje, i rozsądnie) postanowiłam więc ożywić tę stronkę, skoro już tu wisi i ma taki ładny nagłówek.</p>
<p>No dobra, mniejsza. Dość tego dobrego. Ja i moja wieczna skłonność do rozpisywania się szczęśliwie mamy w zwyczaju usuwać się w cień, gdy w grę wchodzi muzyka odpowiedniej jakości, a ta ma jakość&#8230; Ma. Toteż, spełniwszy obowiązek polegający na napisaniu notki obwieszczającej mój powrót (której nikt nie przeczyta, bo swoim zwyczajem nie reklamuję blogaska, ale co z tego? <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  ), usuwam się w cień i pozostawiam Was, drodzi hipotetyczni i przypadkowi czytelnicy, z esencją wolności, jakkolwiek to patetycznie nie brzmi. Esencją sponsorowaną przez moją siostrę wraz z mężem. W tym wypadku bardziej wraz z mężem, siostra bowiem odpowiedzialna jest za inny, równie morderczy, kawałek.</p>
<p>I jeszcze (to by było na tyle, jeśli chodzi o usuwanie się w cień), dodam to, co napisałam na facebogu mniej więcej &#8211; kiedy postanowię utopić się we łzach, będę puszczać na zmianę Ya svoboden i Diamonds and Rust. I umrę, ale to będzie, ach, taka piękna śmierć&#8230; Taka piękna&#8230;</p>
<p>Słuchajcie, mili moi. Słuchajcie i płaczcie wraz ze mną.</p>
<p><span class='embed-youtube' style='text-align:center; display: block;'><iframe class='youtube-player' type='text/html' width='500' height='312' src='http://www.youtube.com/embed/4WRPLXJ_nhI?version=3&amp;rel=1&amp;fs=1&amp;showsearch=0&amp;showinfo=1&amp;iv_load_policy=1&amp;wmode=transparent' frameborder='0'></iframe></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/270/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/270/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=270&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2011/04/17/270/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jak frytka się zetnę w oleju</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2010/05/13/jak-frytka-sie-zetne-w-oleju/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2010/05/13/jak-frytka-sie-zetne-w-oleju/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 10:39:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=235</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Ja wiem, że niektórzy z was tutaj przyszli, bo myślą sobie &#8222;ja zobaczę co to jest ten Czesław Ziewa&#8221;. Ja zobaczę. I niektórzy co tak myślą, myślą sobie teraz&#8230; &#8222;Ja pierdolę&#8221;" Jakoś tak to było. Bałdzo trafne. W ogóle miałam dać &#8222;ja pierdolę&#8221; na tytuł, ale uznałam, że bez przesady z tą wulgarnością, najpierw rzygi, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=235&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">&#8222;Ja wiem, że niektórzy z was tutaj przyszli, bo myślą sobie &#8222;ja zobaczę co to jest ten Czesław Ziewa&#8221;. Ja zobaczę. I niektórzy co tak myślą, myślą sobie teraz&#8230; &#8222;Ja pierdolę&#8221;"</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Jakoś tak to było. Bałdzo trafne. W ogóle miałam dać &#8222;ja pierdolę&#8221; na tytuł, ale uznałam, że bez przesady z tą wulgarnością, najpierw rzygi, teraz pierdolenie, po co to komu?</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Nie przemówił do mnie Czesław, kiedy mi go pokazano po raz pierwszy.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Tak jakoś. Doceniłam teksty. Doceniłam klimat. Muzykę też. I w ogóle zgadzałam się z tymi, którzy twierdzili, że tak, oto jest coś, co zostało stworzone akurat pod mój gust („lubi jeździć rowerem i kształt kół zębatych”), ale nie trafił.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Może to przez Maszynkę do świerkania, na pewno ją słyszeliście, a jak nie to idźcie do YT, więc może przez tę nieszczęsną maszynkę, która, o ile mnie pamięć nie myli, promowała „Debiut” i wprawiała mnie w stan bardzo bardzo dalece melancholijny. Z drugiej strony ja tam zawsze lubiłam dołujące kawałki, więc w sumie nie wiem. Nie te fluidy. Nieodpowiednia ilość wiewiórek w pobliskim parku. Zła faza księżyca. Cokolwiek. Dość, że nie złapało. Kojarzyłam gościa, nic przeciwko nie miałam, lubiłam posłuchać, ale żeby tak kupić płytkę albo ją zdobyć mniej moralnym sposobem to nie.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Jak łatwo się domyślić po tym wstępie, teraz trafił i, jak równie łatwo się domyślić, zaraz Wam opowiem jak to się stało.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Otóż na początku był chaos, a właściwie to majówka, która miała to do siebie, że, mimo licznych w sumie opcji (dwóch) nigdzie w jej trakcie nie pojechałam, zamiast podróży serwując sobie rekord ilości napisanych jednego dnia słów (prawie pięć tysięcy, nie róbcie tego w domu). Doświadczenie było tyleż satysfakcjonujące, co męczące, toteż kiedy pojawiła się opcja wyjazdu do Krakowa, stwierdziłam, że absolutnie muszę sobie tę majówkę odbić.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Swoją drogą, zabawne, dopiero w tym roku odczułam jaka presja jest związana z wyjazdem na początku maja. Ale z drugiej strony – wyjeżdżałam od liceum.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Wracając jednak. Zupełnie przypadkiem moja wizyta w rzeczonym mieście zbiegła się z ichnimi juwenaliami, na które byłam konsekwentnie przez jeden wieczór i jeden dzień, bo tyle trwał mój pobyt, zabierana. O tyle zabawne, że na dobrą sprawę były to moje pierwsze juwenalia, w Łodzi ograniczałam się zwykle do pójścia na Kult. Którego w tym roku zresztą nie ma, skandal, uważam.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">W każdym razie poza tym, że poznałam różnicę między juwenaliami AGH (ja i flaszka wina, z zasady nie pijam na trzeźwo, lecz nawet zasady są zmienne) i UJ (alternatywne koncerty i piwo), zostałam również zetknięta po raz drugi z Czesławem. Tym razem na żywo.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Pamiętałam takie wolne pioseneczki z akordeonem, uroczym tekstem i dziecięcą intonacją. Lekka psychodelia, ale nic wbijającego w ziemię. No i nastawiłam się na taki właśnie, przyjemny koncercik bez szału.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Kiedy goście kazali na siebie czekać i się euforycznie wywoływać, zaczęłam mieć złe przeczucia, bo nie lubię chamskich narcystycznych zagrywek spod znaku Comy. Kiedy więc w końcu wyleeeźli na tę scenę, byłam nastawiona dość sceptycznie. Zwłaszcza, że mieli strasznie strasznie dużo piwa na tej scenie, a ja zostałam wychowana w dogmacie szacunku dla publiczności i świńskiej trzeźwości w czasie występów.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Z drugiej strony wizerunek mieli całkiem do mnie przemawiający – kostiumy, skład i w ogóle. Gadkę Czesław też miał niezłą, tym niemniej, uczucia miałam mieszane mocno, kiedy się zaczynało.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">No. A potem się zaczęło i właściwie jedyne, co byłam w stanie wykrztusić do stojącej obok Katarzyny brzmiało „ale schiza”.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">I ani narcystyczne zwlekanie ani ochmójborzeszumiący alkohol na scenie już mi nie przeszkadzały, mało tego, wydały mi się kompletnie na miejscu.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">I męczę się, męczę, i nie do końca jestem w stanie jakimiś nieegzaltowanymi słowy oddać schizowatą dekadencję rzeczonego koncertu, a ponieważ egzaltacja to nie jest, wbrew temu, co byłam skłonna niegdyś myśleć, coś, co pasuje do Czesława, po prostu zmilczę. I może jakiegoś linka dam.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Co jest trudne, bo chciałabym jakąś sensowną wersję live i to jeszcze którejś z dwóch moich aktualnie ulubionych jego piosenek</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">Swoją drogą, mam strasznie, strasznie tani gust i łapię się dokładnie na to, na co chcą mnie złapać autorzy tekstów, bo czyż nie są strasznie nastoletnimi i opisowo gadugadzimi słowa &#8222;bez głowy na miasto iść wolę&#8221; albo, co gorsza &#8222;każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu&#8221;? Oh, well. Nadejdzie kiedyś dzień, kiedy przestanę mieć szesnaście lat, ale jeszcze nie dziś.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> </span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#000000;">A tymczasem Efekt uboczny trzeźwości, nie live co prawda ale i tak ładny jest on.</span></p>
<p><span class='embed-youtube' style='text-align:center; display: block;'><iframe class='youtube-player' type='text/html' width='500' height='312' src='http://www.youtube.com/embed/JA0UpVLoVhM?version=3&amp;rel=1&amp;fs=1&amp;showsearch=0&amp;showinfo=1&amp;iv_load_policy=1&amp;wmode=transparent' frameborder='0'></iframe></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/235/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/235/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=235&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2010/05/13/jak-frytka-sie-zetne-w-oleju/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Zagadka Mikołaja</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2010/02/05/zagadka-mikolaja/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2010/02/05/zagadka-mikolaja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 21:38:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=220</guid>
		<description><![CDATA[Wracałam do domu z myślą, że napiszę o Parnassusie a właściwie o ciągu myślowym, jaki Parnassus wzbudził, ale gdy wróciłam, okazało się, że są ważniejsze rzeczy. Otóż, drodzy nieliczni, wątpiący czy nadal prowadzę blogaska (prowadzę) czytelnicy, przed Wami trailer dzieła, które przyćmi sobą wszystko, co kiedykolwiek widzieliście w kinie. Choćby dlatego, że tworzą je moi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=220&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wracałam do domu z myślą, że napiszę o Parnassusie a właściwie o ciągu myślowym, jaki Parnassus wzbudził, ale gdy wróciłam, okazało się, że są ważniejsze rzeczy.<br />
Otóż, drodzy nieliczni, wątpiący czy nadal prowadzę blogaska (prowadzę) czytelnicy, przed Wami trailer dzieła, które przyćmi sobą wszystko, co kiedykolwiek widzieliście w kinie. Choćby dlatego, że tworzą je moi bracia, w związku z czym każdy, komu się nie spodoba, ma w zęby <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span class='embed-youtube' style='text-align:center; display: block;'><iframe class='youtube-player' type='text/html' width='500' height='312' src='http://www.youtube.com/embed/BW2tauO5YG0?version=3&amp;rel=1&amp;fs=1&amp;showsearch=0&amp;showinfo=1&amp;iv_load_policy=1&amp;wmode=transparent' frameborder='0'></iframe></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/220/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/220/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=220&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2010/02/05/zagadka-mikolaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Consolers of the lonely</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2010/01/06/consolers-of-the-lonely-2/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2010/01/06/consolers-of-the-lonely-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 09:49:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=217</guid>
		<description><![CDATA[Przy okazji tego kawałka popełniłam nie tak dawno bardzo osobisty wpis o muzyce, ponieważ jednak, wbrew pozorom, nie jestem wielką zwolenniczką ekshibicjonizmu blogowego, wpisu już nie ma. Została tylko piosenka i informacja o tym, że zasadniczo odkryłam The Raconteurs miesiąc temu mniej więcej i że strasznie mi się twórczość tej grupy podoba &#8211; jak zresztą [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=217&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przy okazji tego kawałka popełniłam nie tak dawno bardzo osobisty wpis o muzyce, ponieważ jednak, wbrew pozorom, nie jestem wielką zwolenniczką ekshibicjonizmu blogowego, wpisu już nie ma. Została tylko piosenka i informacja o tym, że zasadniczo odkryłam The Raconteurs miesiąc temu mniej więcej i że strasznie mi się twórczość tej grupy podoba &#8211; jak zresztą większość dźwięków w taki czy inny sposób powiązanych z Białym Jackiem zwanym również Jackiem White.<br />
A ten kawałek jest po prostu mój. I tyle. Może sobie być powielony w dowolnej ilości, mogą go słuchać tysiące albo i miliony, ale to tylko pozór. Tak naprawdę należy do mnie.<br />
<span class='embed-youtube' style='text-align:center; display: block;'><iframe class='youtube-player' type='text/html' width='500' height='312' src='http://www.youtube.com/embed/sPZIF1OTvEY?version=3&amp;rel=1&amp;fs=1&amp;showsearch=0&amp;showinfo=1&amp;iv_load_policy=1&amp;wmode=transparent' frameborder='0'></iframe></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/217/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=217&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2010/01/06/consolers-of-the-lonely-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Łatwo się śmiać&#8230;</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2010/01/02/latwo-sie-smiac/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2010/01/02/latwo-sie-smiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 21:20:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=214</guid>
		<description><![CDATA[I robię to bezlitośnie, do łez wręcz, bo w swojej miłości do złych książek zapoznałam się z dziełem, ale prawda jest taka, że w głębi duszy większość z nas, dziewczęta, nie wie czy gdyby była szaloną piętnastką nie zostałaby przypadkiem fanką Zmierzchu. I ta myśl jest bardziej przerażająca niż wszystkie potwory z szafy razem wzięte. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=214&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I robię to bezlitośnie, do łez wręcz, bo w swojej miłości do złych książek zapoznałam się z dziełem, ale prawda jest taka, że w głębi duszy większość z nas, dziewczęta, nie wie czy gdyby była szaloną piętnastką nie zostałaby przypadkiem fanką Zmierzchu.<br />
I ta myśl jest bardziej przerażająca niż wszystkie potwory z szafy razem wzięte.</p>
<p>(Ok, to miał być taki lakoniczny, złowieszczy, złowróżbny wpis z klimatem, ale nie mogę: Boże, Boże, BOŻE, jakie to jest złe! Jak bardzo! Jak w ogóle można było zrobić światu taką krzywdę i to wydać! Nie jest warte nawet wysiłku pójścia po to do biblioteki! Chryste Panie, jak można w czterech tomach zawrzeć tak mało akcji?! Yara to jest przy tym wybitna literatura! Dębski w Yarze zachwyca maestrią kunsztu literackiego!<br />
Muszę obejrzeć film. Absolutnie. Myślę, że Van Hellsing i Wiedźmak, moja prywatna czołówka, to znaczy, czołówka złych filmów, awansują wtedy znacznie.)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/214/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/214/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=214&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2010/01/02/latwo-sie-smiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>RPG a reżyseria</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2009/11/20/rpg-a-rezyseria/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2009/11/20/rpg-a-rezyseria/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 03:15:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[mistrz i małgorzata musical]]></category>
		<category><![CDATA[początkujący reżyserzy]]></category>
		<category><![CDATA[RPG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/2009/11/20/rpg-a-rezyseria/</guid>
		<description><![CDATA[Mocno pamiętnikarsko dzisiaj będzie i – jak można się domyślić po tytule – trochę erpegowo. Ale tylko trochę, bo, doprawdy, to nie erpegi zaprzątają ostatnio moją krótko ostrzyżoną główkę. Moją krótko ostrzyżoną główkę zaprząta bowiem musical. Pisałam już, że zostałam reżyserem Mistrza i Małgorzaty bo nie umiałam nic konkretnego. Może grzeszę w tym momencie fałszywą [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=208&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mocno pamiętnikarsko dzisiaj będzie i – jak można się domyślić po tytule – trochę erpegowo. Ale tylko trochę, bo, doprawdy, to nie erpegi zaprzątają ostatnio moją krótko ostrzyżoną główkę.<br />
Moją krótko ostrzyżoną główkę zaprząta bowiem musical.<br />
Pisałam już, że zostałam reżyserem Mistrza i Małgorzaty bo nie umiałam nic konkretnego.<br />
Może grzeszę w tym momencie fałszywą skromnością, skromnością na pokaz, pychą wręcz, która każe mi stawiać się ponad moimi towarzyszami broni za pomocą tego zdania, które głosi wszem i wobec „nie chwalę się i nie pozuję na profesjonalistkę”, ale jest w tym pewna prawda. Nie piszę wierszem – a chciałam, żeby to było wierszem, po prostu ze względu na to, że wątpiłam w możliwości pamięciowe aktorów – których – tylko – mglista – sugestia – majaczyła – na – horyzoncie (innymi słowy „aktorów, których jeszcze nie było), więc nie piszę wierszem na tyle sprawnie, by napisać cały scenariusz i być z siebie zadowoloną, moja edukacja muzyczna była co prawda całkiem rozbuchana w podstawówce, ale na tym się skończyło, tańca z ogniem nie można w żadnym wypadku uznać za rzecz uprawniającą do zajmowania się choreografią (może można by było, gdyby nie to, że trafiła nam się profesjonalna choreografka), a moje umiejętności plastyczne pozostawiają wiele do życzenia. Każdej z tych dziedzin dotknęłam w życiu, ale w większości wypadków były to lekkie otarcia. I w ten sposób, będąc osobą kompletnie pozbawioną kompetencji do zajmowania się jakąś jedną specjalizacją, a bardzo mocno związaną z projektem, zajęłam się reżyserią.<br />
Szczerze mówiąc, miałam naprawdę blade pojęcie o tym, jak reżyserowanie powinno wyglądać, a że niespecjalnie miałam kogo się poradzić, musiałam sięgać do swoich przeczuć, zdrowego rozsądku i doświadczeń z całego mojego – niespecjalnie długiego w końcu – życia. Analizowałam to nie raz i nie dwa – sytuacja jest w końcu przedziwna, bo, może znowu sobie pochlebiam, rzadko się chyba zdarza, że ktoś jest wrzucony na aż tak głęboką wodę (asystent reżysera – rozumiem, luz, ale reżyser?! Trwającego ponad dwie godziny przedstawienia, w którym jest ponad dwudziestka aktorów, muzyka, taniec, śpiew, światła i scenografia?!) – analizowałam więc i doszłam do wniosku, że były trzy filary, na których się oparłam – i o jednym chcę dzisiejszej bezsennej nocy napisać.<br />
Zaczęłam grać w erpegie mając lat czternaście, ale pięciu lat potrzebowałam, by zorientować się, że najlepsze sesje, najfajniejsze klimaty, najlepsze sceny i rozwiązania fabularne powstają wtedy, kiedy oddaje się inwencję graczom. Kiedy Mistrz Gry tworzy jedynie świat, lokacje i NPCów, wrzucając w to graczy i po prostu pozwalając im działać.<br />
Oczywiście, w teatrze sytuacja jest inna – aktorzy nie mają się bawić w odkrywanie i tworzenie opowieści, ona jest już stworzona, wszyscy z góry znają scenariusz i wiedzą jak to wszystko się skończy. Teatr to takie RPG w drugą stronę – na sesji zaczynamy z gotowymi postaciami i odkrywamy albo tworzymy historię, a robiąc spektakl zaczynamy z gotową historią, ale nic nie wiemy o postaciach.<br />
Naprawdę, nic. Pierwszą wielką niespodzianką – szczęśliwie nastąpiła zanim zaczęłam prowadzić próby, albo na samym początku ich prowadzenia – było to, że scenariusz jest zagadką. Macie dialogi i didaskalia, czyli tylko zachowanie postaci w danych sytuacjach, zero uczuć, i musicie z nich wyciągnąć ile się da o granym bohaterze. I, tak jak w erpegu (wzorcowym) – Mistrz Gry ogólnie kojarzy postaci, ale to gracze wiedzą, jak ich postaci się w różnych sytuacjach zachowują. MG rzuca ogólny klimat, resztę dopełniają gracze. A czasem – im bardziej zaangażowani gracze, tym częściej – to nie MG wpada na świetny pomysł na akcję a właśnie gracze, którzy siedzą w historii po uszy i po prostu czują – a nie wiedzą – jak to ma być.<br />
I tak samo, jak w RPG, punktujemy odwagę. Wolimy graczy aktywnych i myślących od nieaktywnych i przestraszonych, przyglądających się innym. A najbardziej lubimy drużyny, które grają na siebie, podrzucają sobie klimaty, usuwają się w cień, kiedy widzą, że właśnie nadeszło pięć minut dla któregoś z bohaterów, budują interakcje, drużyny, w których gracze myślą o czymś innym niż to, że ich własna postać musi wypaść zajebiście i nie ma w ogóle opcji by zniknęła choć na chwilę.<br />
Rolą reżysera jest zrobić z aktorów taką erpegową drużynkę. Rolą MG, swoją drogą, również jest zrobić z graczy taką erpegową drużynkę, bo sami tego nie zrobią.<br />
Kolejną kwestią wpływającą na zajebistość tak sesji jak i przygotowywanej sceny jest atmosfera w trakcie opowiadania historii. Absolutnie nie nerwowa, ale niezupełnie luźna – luźna atmosfera na sesji sprawia, że gracze zamiast zajmować się graniem, rozmawiają o, powiedzmy Soul Reaverze albo oglądają filmiki na youtube. Osobiście tego nienawidzę, ale z dwojga złego lepsze to niż zgraja obrażonych na świat i mistrza ludzi, którzy siedzą w pokoju tylko z łaski i po to, by nie popsuć innym zabawy.<br />
Prowadząc dla pięciu, czasem sześciu osób – dla niektórych z nas było to jedyne spotkanie w tygodniu – pogodziłam się z tym, że nie ma opcji, żeby sesja zaczęła się w momencie, kiedy już wszyscy się zejdą. Trzeba skończyć partię Jungle’a, którą zaczęło się w oczekiwaniu na spóźnialskich, wymienić ploty i żarty, załatwić kwestie kompletnie niezwiązane, znaleźć kości, podręczniki i karty (moja zmora, z reguły karty postaci mieszkają u mnie i nigdy nie wiem gdzie są), przypomnieć sobie, co było ostatnio i wreszcie zacząć. I nic się nie poradzi. Wojskowy dryl to nie jest coś, co dobrze działa na ludzi, nad którymi władzę masz tylko na podstawie, nienawidzę tego określenia, umowy społecznej. Być może dlatego to, że próby zawsze mają poślizg niespecjalnie robiło na mnie wrażenie.<br />
Dobry reżyser jest więc, myślę sobie, jak dobry Mistrz Gry – tworzy warunki do opowieści. Robi atmosferę i ogólny szkic, pilnuje, żeby drużyna była drużyną, a potem wpuszcza aktorów i dba, by mieli przyjemność z tego, co robią – albo modli się, by mieli przyjemność z tego, co robią, albo przynajmniej czuli się w obowiązku ją mieć. Monitoruje ich działania i stara się nie przeszkadzać. Więc przychodziłam na te próby, szkicowałam – czasem mocniej, czasem lżej, zależało to, przyznaję, tylko od ilości czasu, który poświęciłam scenie, nie od wyczucia – i tu też jest tak samo, jak z sesją, im dłużej przygotowujesz tę cholerną lokację, im bardziej jest szczegółowa, tym bardziej żyje w trakcie i tym dłużej ją potem pamiętają – i na naszkicowany plac zabaw wpuszczałam aktorów. Jasne, że czasem rzucałam sugestie, jasne, że dochodziło do starć (rzadko), ale w gruncie rzeczy chodziło o to, o co chodzi przy każdym projekcie, który ma mieć sens – o dobrą zabawę. Naprawdę, może jestem gówniara, może mam dwadzieścia jeden lat i może wyda się wam to naiwne, ale głęboko wierzę w to, że bez przyjemności nie powstanie nic wartościowego. Dlatego nie zajmuję się w życiu rzeczami, które mi przyjemności nie sprawiają.<br />
Erpegi dały mi więc ogólną podstawę sposobu pracy. I nie ma się z czego śmiać, nie miałam innego punktu zaczepienia.<br />
Jasne, są reżyserzy – ciągle się o nich słyszy – którzy trzymają wszystko twardą ręką, warczą, dają po mordzie i dążą do zrealizowania swojej wizji, i może, jeśli zostanę w tym biznesie, po jakichś trzystu, czterystu historiach będę tak robić, ale do licha, będąc takim żółtodziobem, że bardziej się nie da, nie mogłam polegać tylko na sobie – musiałam się oprzeć na wszystkich, których miałam pod ręką. I jak teraz na to patrzę, myślę, że jest to świetny sposób – bo co dwie głowy to, kurde, nie jedna.<br />
Drugą rzeczą, która pomogła mi w robieniu tego przedstawienia była moja – odrzucona w tym momencie w kąt, wzgardzona i stojąca pod znakiem zapytania – antropologia, ale o tym może w następnym odcinku.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/208/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/208/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=208&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2009/11/20/rpg-a-rezyseria/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Z serii &#8222;mały antropolog&#8221;</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2009/11/11/z-serii-maly-antropolog/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2009/11/11/z-serii-maly-antropolog/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Nov 2009 19:55:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Magia kolorów wiecznie żywa &#8211; wszystkie tabletki na przeziębienie, od rutinoscorbinu po gripex, są żółte albo pomarańczowe. Zawsze mnie cieszą takie burzące pozorną racjonalność śwyata dzisieyszego i, co za tym idzie, dzisieyszego myślenia, drobiazgi.<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=205&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Magia kolorów wiecznie żywa &#8211; wszystkie tabletki na przeziębienie, od rutinoscorbinu po gripex, są żółte albo pomarańczowe.<br />
Zawsze mnie cieszą takie burzące pozorną racjonalność śwyata dzisieyszego i, co za tym idzie, dzisieyszego myślenia, drobiazgi.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/205/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/205/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=205&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2009/11/11/z-serii-maly-antropolog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Będę płakać</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2009/10/22/bede-plakac/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2009/10/22/bede-plakac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 12:42:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[citylight]]></category>
		<category><![CDATA[Mistrz i Małgorzata]]></category>
		<category><![CDATA[musical]]></category>
		<category><![CDATA[reżyseria]]></category>
		<category><![CDATA[łódź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=192</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraźcie sobie scenę następującą. Jest październik. Siedzą dwie laski, świeżo po liceum, w cukierni, a ponieważ temat &#8222;jak to jest na tych studiach&#8221; już im się skończył, rozmawiają o różnych innych rzeczach, wspominają dawne, traumatyczne dzieje i zahaczają o wspólne zainteresowania. I nagle jedna mówi do drugiej mniej więcej &#8222;wiesz, lubimy czytać dobre książki i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=192&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/citylight1.jpg"><img src="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/citylight1.jpg?w=500&#038;h=667" alt="citylight" title="citylight" width="500" height="667" class="aligncenter size-full wp-image-196" /></a></p>
<p>Wyobraźcie sobie scenę następującą. Jest październik. Siedzą dwie laski, świeżo po liceum, w cukierni, a ponieważ temat &#8222;jak to jest na tych studiach&#8221; już im się skończył, rozmawiają o różnych innych rzeczach, wspominają dawne, traumatyczne dzieje i zahaczają o wspólne zainteresowania. I nagle jedna mówi do drugiej mniej więcej &#8222;wiesz, lubimy czytać dobre książki i oglądać musicale, to może zróbmy sobie musical na podstawie najlepszej powieści dwudziestego wieku&#8221;, a ta druga mówi &#8222;dobra&#8221;. </p>
<p>Żadna nie umie śpiewać, z muzyką mają tyle wspólnego że jej słuchają, co do teatru &#8211; jedna działa w ulicznym, liczącym sobie osób dziewięć, druga o robieniu teatru bladego pojęcia nie ma.</p>
<p>Jakiś tydzień później spotykają się w przeklimatycznym bufecie filologii polskiej i piszą szkielet fabuły. Ustalają też, że w zasadzie to lepiej byłoby gdyby to było rymowane w całości, bo w ten sposób aktorom łatwiej będzie zapamiętać tekst, i ta z nich, która lepiej posługuje się mową wiązaną, podejmuje się napisać scenariusz.<br />
I jakieś pół roku później scenariusz jest.<br />
A, laski mają jeszcze jedną znajomą, która wybiera się na ASP do Krakowa, więc może zająć się scenografią. Ta laska, która nie nadaje się do niczego innego (to znaczy ani do pisania ani do scenografii) zostaje wyznaczona na reżysera.</p>
<p>I pięknie. Jest scenariusz, jest reżyser, jest scenograf. Brakuje tylko jakiejś pięćdziesiątki aktorów obdarzonych poza talentem dramatycznym umiejętnościami takimi jak śpiew i taniec, choreografa, muzyki, muzyków, sceny i kasy.</p>
<p>Co robią dziewczęta? Otóż ta z nich, która wybiera się na ASP projektuje plakat &#8211; ogłoszenie, którego desperacka treść głosi:<br />
<a href="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/plakaty1.jpg"><img src="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/plakaty1.jpg?w=500&#038;h=374" alt="plakaty" title="plakaty" width="500" height="374" class="aligncenter size-full wp-image-198" /></a><br />
A potem rozwieszają te plakaty wszędzie. Znaczy, na uczelniach, w liceach i w domach kultury. Pani reżyser odkrywa jak to jest odpisywać na dziesięć maili dziennie.<br />
I staje się cud &#8211; zgłasza się kompozytor. Zgłasza się też choreografka, ale prawdopodobieństwo trafienia na człowieka, który będzie chciał i umiał skomponować muzykę było znacznie mniejsze.</p>
<p>W wakacje powstaje muzyka i nowa wersja scenariusza. A, i znajduje się grupa teatralna, która właśnie jest w trakcie robienia innego musicalu, znaczy się My Fair Lady, liczy od dwudziestu do pięćdziesięciu osób i zasadniczo jest amatorska, znaczy, że ludzie, którzy w niej są, są w niej za free i dla przyjemności i w większości śpiewają. Niektórzy na przykład kończą Akademię Muzyczną, wydział wokalno &#8211; aktorski. A poza tym to ta grupa ma taki deal z jednym prawdziwym teatrem z wielką sceną, że może w tym prawdziwym teatrze sobie próbować i wystawiać różne rzeczy.</p>
<p>Potem działo się dużo różnych rzeczy, dużo różnych rzeczy dzieje się nadal, ale jak zobaczyłam dzisiaj nasz plakat na tym nieszczęsnym przystanku piętnastki (jasne, że wiedziałam, że już wiszą, mało tego, widziałam jeden akcji już wcześniej, ale tamtego specjalnie szukałam, a ten po prostu na mnie wyskoczył) to tak mnie wzruszyło, ruszyło i w ogóle, że postanowiłam wystosować ten, pełen prywaty i lansu, wpis, bo poczułam głęboką potrzebę obwieszczenia całemu światu, że oto nadchodzi rzecz zupełnie niemożliwa, taka rodem z hollywoodzkich produkcji i że przytrafiła się ona właśnie mnie &#8211; lasce, która została reżyserem, bo nie nadawała się do niczego konkretnego.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/192/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/192/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=192&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2009/10/22/bede-plakac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/citylight1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">citylight</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://charleene.files.wordpress.com/2009/10/plakaty1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">plakaty</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Grzanki &#8211; część pierwsza</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2009/10/20/grzanki-czesc-pierwsza/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2009/10/20/grzanki-czesc-pierwsza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 12:37:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Miało być o muzyce, wiem. Ale nie będzie. Będzie o czytaniu. Jak już pisałam, mam w zwyczaju czytać do grzanki. Z reguły czytam gazetę, a właściwie jej dodatek noszący dźwięczne miano &#8222;kultura&#8221; bądź program telewizyjny. Jeżeli przypadkiem oba mam już przeczytane, albo żadnego nie ma w pobliżu, zabieram się za kryminały i romanse, które moja [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=188&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miało być o muzyce, wiem. Ale nie będzie. Będzie o czytaniu.<br />
Jak już pisałam, mam w zwyczaju czytać do grzanki. Z reguły czytam gazetę, a właściwie jej dodatek noszący dźwięczne miano &#8222;kultura&#8221; bądź program telewizyjny. Jeżeli przypadkiem oba mam już przeczytane, albo żadnego nie ma w pobliżu, zabieram się za kryminały i romanse, które moja mama co jakiś czas przynosi z biblioteki w ilościach hurtowych (chyba z nadzieją, że wśród pięciu książek znajdzie się chociaż jedna w miarę nadająca się do przeczytania, nie żebym jakoś specjalnie narzekała na poziom, ale korzystamy z usług biblioteki osiedlowej od lat kilkunastu, ciężko więc znaleźć coś nowego i dobrego).<br />
Zdarza się, że lektury te wciągają mnie na tyle, że wędrują do mojego pokoju i czytam je do poduszki, zdarza się również że rozbijają mnie bardziej niż moje ukochane blogaski z onetu (ostatnio znalazłam fanfiction do doktora House&#8217;a, o radości!)<br />
Wczoraj przy grzankach padło na kryminał. Polski. Tytuł obiecujący &#8211; Miłość i spadek, nie wiedzieć czemu skojarzyło mi się z Chmielewską. Autor płci żeńskiej &#8211; znaczy się autorka. To zwykle dobrze robi kryminałom. Na okładce (nawet nie szpetnej) informacja o tym, że książka została nagrodzona w konkursie miesięcznika detektyw na polską powieść kryminalną. Z drugiej części okładki dowiedziałam się, że autorka szanowna jest farmaceutką i że to jej debiut książkowy.<br />
Zasadniczo nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii, dopóki oczywiście nie otworzyłam dzieła.<br />
A teraz będzie cytat:<br />
&#8222;To był słoneczny, wiosenny poranek. Pierwszy dzień świąt wielkanocnych. Ewa otworzyła duże, tarasowe okno. Popatrzyła na rozciągający się przed nią widok. Nabrzeże Wisły było całe skąpane w słońcu, a od rzeki wiała delikatna bryza, poruszająca gałązkami ogrodowych drzewek. Widoki z okien domu numer pięć przy ulicy Zielonej w Sandomierzu były szczególnie piękne z dwóch stron.<br />
Od wschodu widać było Wisłę, szeroką aleję spacerową oraz przepływające statki, które oferowały wycieczkę po rzece. Widok powoli płynącej wody działał kojąco.&#8221;<br />
Ok, pomyślałam. To początek, może dalej się rozwija. Otworzyłam więc w środku.<br />
&#8221; &#8211; O kurcze! &#8211; zaklął (tam nie było &#8222;ę&#8221;, tam było &#8222;e&#8221; &#8211; przyp. mój)<br />
Nic z tego. Przypomniał sobie, że do cyrku idzie z nimi Grażyna. Nici z rozmowy. I musi jeszcze wywietrzyć samochód. Pociągnął nosem. Może kupić jakiś odświeżacz o zapachu fiołków. Inaczej znowu Grażyna urządzi mu scenę zazdrości. Zrezygnowany, szybko pojechał do swojego bloku.&#8221;<br />
Debiut. To jest debiut.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/188/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/188/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=188&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2009/10/20/grzanki-czesc-pierwsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>This is the life</title>
		<link>http://charleene.wordpress.com/2009/09/30/this-is-the-life/</link>
		<comments>http://charleene.wordpress.com/2009/09/30/this-is-the-life/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 12:30:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>charleene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://charleene.wordpress.com/?p=184</guid>
		<description><![CDATA[Amy Maconald, This is the life, Rumunia, cookie monster screams<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=184&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio zwrócono mi uwagę (właściwie to Basia zwróciła mi uwagę), że trzymanie na blogu wpisu o sesji we wrześniu jest co najmniej nietaktowne wobec czytelników (nie będących kujonami, które zakańczają sesję w lipcu <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  ). Wrzesień się co prawda kończy dziś, ale ponieważ zarówno ja jak i ona mamy jeszcze przed sobą łapanie pokemonów i pisanie esejów, postanowiłam coś zmienić.<br />
Notka będzie co prawda żałośnie krótka &#8211; moja energia pisarska i nie tylko rozchodzi się ostatnio na sprawy zupełnie z tym blogiem niezwiązane, tym niemniej mam go w pamięci i zamierzam aktualizować od czasu do czasu. Ba, mam w szkicach kawałek tekstu o muzyce, nad którym kminię od&#8230; Czerwca? Tak, czerwca.<br />
Wracając jednak (ha, ile znacie osób, które są w stanie polecieć w dygresję w trakcie siedmiu linijek?) do głównego wątku &#8211; bo jest taki w tej notce, nie myślcie, że nie &#8211; Barbara wylewając frustracje na temat mojego bloga na mój argument, że nie mam czasu na notki blogowe rzuciła tekst następujący (mniej więcej, słowo w słowo Wam nie powtórzę): &#8222;No to wrzuć cokolwiek, piosenkę Kazika, COKOLWIEK, byle nie to, ja tam wchodzę i czytam o sesji!&#8221;.<br />
Więc piosenka będzie. Wakacyjna wybitnie.<br />
Wakacji w tym roku miałam dwa tygodnie, które spędziłam w Rumunii &#8211; no, tydzień spędziłam w Rumunii, drugi w stopie. Nie miałam tam specjalnie kontaktu z cywilizacją albowiem głównie siedziałyśmy w górach, a że Rumuni się swoich gór boją panicznie i turystykę górską mają&#8230; Słabo rozwiniętą, to ludzi spotykałyśmy dość rzadko, jednak raz na jakiś czas odczuwałyśmy gwałtowną potrzebę docywilizowania się, pójścia na kawę za dziesięć lei, posiedzenia w kawiarni i podyskutowania na głębokie, intelektualne tematy (albo poczytania Zagadki Błękitnego Ekspresu, której, niestety, nie skończyłyśmy).<br />
W miejscach cywilizowanych są, jak wiadomo radia. Moje przygody z rumuńską muzyką nie są może bardzo szerokim tematem (są jednakowoż barwne; wyobraźcie sobie rumuńskie przeróbki piosenek Queen), ale ich motywem przewodnim jest piosenka This is the life. Gdzie się nie ruszyłyśmy, prędzej czy później pojawiała się tam Amy Macdonald ze swoim, przesympatycznym zresztą kawałkiem. W stopach, w kawiarniach, w recepcji hostelu, w którym spędziłyśmy aż jedną noc, wszędzie.<br />
Mało tego &#8211; gdy wróciłam i odkryłam, że mój ukochany dziadek, znany być może niektórym z Was z legend o Najlepszym Mistrzu Gry Jaki Chodził Po Ziemi albo o Człowieku, Który Prowadząc Cthulhu Sprawił, Że Byłam Sztywna Ze Strachu I Bałam Się Odejść Z Nim Od Stołu, zaczął blogowanie (linki macie po prawej, moi drodzy, znajdziecie go pod Dziadek Ciasteczkowy, a o innych legendach, które o nim opowiadam przeczytacie <a href="http://cookierides.blogspot.com/2009/09/moja-wnuczka-i-ja.html">tu</a> i <a href="http://cookierides.blogspot.com/2009/09/roznice-czytanie-w-internecie-ksiazki.html">tu</a>), więc kiedy weszłam po powrocie z Rumunii na jego bloga, moim oczom ukazała się notka, która kończyła się właśnie tą piosenką.<br />
Zatem przed Wami Amy Macdonald.<br />
<span class='embed-youtube' style='text-align:center; display: block;'><iframe class='youtube-player' type='text/html' width='500' height='312' src='http://www.youtube.com/embed/c6MRYLWJb1o?version=3&amp;rel=1&amp;fs=1&amp;showsearch=0&amp;showinfo=1&amp;iv_load_policy=1&amp;wmode=transparent' frameborder='0'></iframe></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/charleene.wordpress.com/184/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/charleene.wordpress.com/184/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=charleene.wordpress.com&amp;blog=1087766&amp;post=184&amp;subd=charleene&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://charleene.wordpress.com/2009/09/30/this-is-the-life/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2535d3e6f1c008bd80cf82fbd30d07fb?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">charleene</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
